Prolog


Plik był zabezpieczony banalnym hasłem – ledwie sześcioma „x” zamiast imienia nadawcy maila. Załącznik skrywał skany planów przeprowadzenia zamachu stanu przez… jednostki specjalne! Skąd miał je nadawca, Bóg raczy wiedzieć. Kilka dni wcześniej zapowiadał, że jest w posiadaniu dokumentów, które mogłyby wstrząsnąć Unią Europejską. Tak, to co dostałam z pewnością można było zaliczyć do tej kategorii.

Wiedziałam, że muszę to upublicznić. To mogła być prawda… Przy odpowiednim nagłośnieniu nie będą mogli odkręcić sprawy. Jeśli to rzeczywiście była prawda… Rozesłałam to po odpowiednich ludziach, z sugestią w stylu „wiecie co robić”. Zachowałam przy tym maksimum ostrożności i środków bezpieczeństwa. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało.

Upublicznienie skanów wywołało falę aresztowań, głównie osób, których nazwiska figurowały w dokumentach. Moje życie zaś toczyło się normalnym torem – dom, uczelnia, dom. Przynajmniej do momentu w którym spotkałam jego… Ale od początku.

To było jakieś trzy dni po publikacji. Siedziałam w uczelnianej pracowni komputerowej, gdy nagle poczułam, że zrobiło się jakoś pusto wokół mnie. Zerknęłam w prawo, w lewo – wcześniej siedziało tu parę osób. Teraz cały rząd tuż pod oknem nagle się wyludnił. Ale to nie koniec. Dosłownie czułam czyjś wzrok skupiony na moich plecach. Starałam się powstrzymać ciarki, w myślach kazałam sama sobie się uspokoić.

Spojrzałam na zegarek, jeszcze było trochę czasu przed następnym wykładem. To zapowiadało tylko kłopoty. Rzuciłam okiem na zegar ścienny, jakbym chciała się upewnić która godzina. Wisiał na ścianie na lewo ode mnie, więc sprawdzając godzinę, kątem oka dostrzegłam mężczyznę stojącego w drzwiach, jakieś trzy metry ode mnie. Pospiesznie wyłączyłam komputer i zaczęłam się zbierać, mamrocząc pod nosem (ale na tyle wyraźnie by on usłyszał) coś o spóźnieniu się na wykłady.

Zatrzymał mnie w drzwiach, zresztą tego się spodziewałam. Ale tego co powiedział – zupełnie nie.

– Jeśli teraz wyjdziesz, za dwadzieścia minut będziesz martwa, a oni upozorują samobójstwo.
Próbowałam go zbyć, ale się nie dał.
– Siły specjalne cię namierzyły. Upozorują samobójstwo, spreparują dowody na to, że sfabrykowałaś cały ten plan zamachu i ukręcą łeb sprawie.
Westchnęłam ciężko. Wiedział kim jestem i co zrobiłam, więc pewnie służby tym bardziej wiedziały. Sprawa nie przedstawiała się najlepiej –  moje szanse przeżycia były bliskie zeru… jeśli mówił prawdę (ale nie bardzo miałam ochotę to sprawdzać) i jeśli nie skorzystałabym z jego oferty. Nie wątpiłam, że miał dla mnie jakąś propozycję wyciągnięcia mnie z tego bagna. Inaczej by tu nie przyszedł.

Istotnie, miał. Zaoferował mi pomoc w zniknięciu i szansę na przeżycie. Miałam zniknąć – powstała by plotka że siły specjalne próbowały się mnie pozbyć – albo nawet to zrobiły… Tymczasem, ja miałam mu w czymś pomóc. W czym, nie chciał powiedzieć – jak sam twierdził, na podstawie symulacji doszedł do wniosku, że gdyby mi powiedział to jakbym się starała zbyt mocno, to mogłoby obrócić się w fiasko, ale jeśli by mi nie powiedział, jest szansa, że „przy okazji” zrobiłabym to o co mu chodzi.

Zgodziłam się, zresztą nie miałam bardzo wyjścia. Dał mi jakiś kluczyk. Przestrzegł, że wyjdę w innym miejscu – zrozumiałam, że w świecie równoległym, ale on się obruszył na taką nazwę.

Po jego wyjściu zrobiłam to, co mi powiedział: po prostu przekręciłam kluczyk w drzwiach sali i przeszłam. Kluczyk wyjęłam, oczywiście, i zamknęłam za sobą drzwi. Odgłos zamykanych drzwi wydał mi się nagle przerażający.

Reklamy
    • Kochia
    • Styczeń 13th, 2011

    Prolog fajny i ciekawy. Wciąga. Fakt, faktem nie moje klimaty, ale zapowiada się interesująco.
    Kilka opisów można by było bardziej rozwinąć, bo wyszło gdzie nigdzie trochę sztywno, ale poza tym nie mam zastrzeżeń 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: